• Koniec konsumpcji. Czas na oszczędzanie2014-11-28

    Większość z nas chciałaby utrzymać swój obecny standard życia na emeryturze, tymczasem tylko co dziesiąty Polak odkłada dodatkowe środki na przyszłość. W tej grupie ponad połowa (55 proc.) przyznaje, że zaczęła oszczędzać dopiero w ciągu ostatnich 5 lat.



    Za to aż co trzeci nieoszczędzający deklaruje, że nie planuje odkładać na emeryturę, bo nie chce lub nie może - wynika z Barometru Nordea przygotowanego we współpracy z TNS Polska. Dlaczego tak się dzieje? Zdaniem ekspertów odsuwamy myśl o przyszłości. Działamy tu i teraz. Wolimy wyjechać na wakacje, kupić nowy sprzęt lub meble, niż oszczędzać. Nie jesteśmy też przyzwyczajeni do systematycznego odkładania pieniędzy.
     
    Zdecydowana większość Polaków - poza obowiązkowymi składkami wpłacanymi do ZUS, OFE lub KRUS - nie oszczędza na emeryturę. Zaledwie 3 proc. osób z tej grupy przyznaje, że w przeszłości gromadziło kapitał w tym celu, ale już przestało. Aż 41 proc. nieoszczędzających nie zastanawia się nad wysokością świadczenia emerytalnego (w przeciwieństwie do 85 proc. "zapobiegliwych").
     
    - Nasza niechęć do oszczędzania na przyszłą emeryturę ma swoje uwarunkowania historyczne. Doświadczeni przeszłością, staramy się nadrobić konsumpcyjne zaległości PRL-u i dogonić tzw. zachód w tym zakresie. Warto jednak pamiętać, że długość i regularność oszczędzania silnie wpływa nie tylko na wielkość ostatecznie zaoszczędzonej kwoty, ale również na wysokość regularnie odkładanych środków. Im wcześniej zaczynamy oszczędzać, tym ta kwota jest mniej zauważalna w bieżącym budżecie - mówi Artur Maliszewski, prezes Nordea PTE. - Dla przykładu dwudziestopięciolatek, który chce zagwarantować sobie dodatkową emeryturę w wysokości 1000 zł, musi odkładać na ten cel 63 zł miesięcznie. Składka wyliczona dla 50-latka wyniesie ponad 325 zł, czyli ponad 5 razy więcej1.
     
    Podobnie ocenia podejście Polaków do oszczędzania w ogóle i niechęć do odkładania pieniędzy na starość socjolog prof. Janusz Czapiński: - Po zmianie systemu niezwykle rozbudzone zostały apetyty Polaków na szybkie odrobienie materialnych "zaległości". To sprawiło, że większość gospodarstw domowych wymieniła już cały park AGD i RTV na najnowocześniejszy i w 2/3 rodzin pojawił się co najmniej jeden samochód. Ale głód posiadania nie został jeszcze zaspokojony.
     
    Ciągle dostrzegamy ogromny dystans, jaki dzieli nas od wyżej rozwiniętych społeczeństw i marzymy o skracaniu tego dystansu. Część, zwłaszcza młodszych Polaków, próbuje to zrobić, emigrując zarobkowo. Pozostali w kraju przeznaczają niemal wszystkie bieżące dochody na kolejne dobra, poprawiające standard życia i pozycję w strukturze społecznej- tłumaczy.
     
    Być czy mieć?
     
    W opinii społecznej - zarówno wśród oszczędzających, jak i niemyślących dziś o przyszłości - istnieje zgoda co do jednego: że przewidywana emerytura będzie niższa od obecnego wynagrodzenia (56% respondentów). Na tym zgodność się jednak kończy. Ci, którzy już dziś świadomie planują swoją przyszłość, chcą mieć pewność, że za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat będą mogli spełniać swoje potrzeby, realizować pasje i utrzymać standard życia zbliżony do obecnego. W ich opinii (47 proc. wskazań) środki z ZUS i OFE nie wystarczą na godne życie na emeryturze. Drugim najczęściej wskazywanym powodem oszczędzania jest obawa
    o wysokość otrzymywanych świadczeń pieniężnych z ZUS (29 proc.) w związku z decyzjami politycznymi. Kolejną przyczyną jest chęć utrzymania aktualnego poziomu życia (27 proc.). Osoby, które udzieliły powyższych odpowiedzi, odkładają na dodatkową emeryturę racjonalnie rozporządzając swoimi dochodami.
     
    Z kolei aż 56 proc. Polaków, którzy nie oszczędzają na emeryturę, wydaje wszystkie posiadane środki pieniężne na bieżące potrzeby. Co czwarty z nich na razie nie myśli o przyszłości. Dominuje wśród nich przekonanie, że na myślenie o emeryturze jest jeszcze czas, a także, że emeryturę powinno zapewnić państwo. Traktują przy tym emeryturę jako okres odpoczynku po ciężkich latach pracy (51 proc.).
     
    - Czy świadczy to o beztrosce Polaków? - pyta prof. Janusz Czapiński - Osoby młodsze rzeczywiście rzadko myślą o zabezpieczeniu emerytalnym. Dowodzi tego choćby gotowość podejmowania przez nie pracy na warunkach ograniczających obligatoryjne składki emerytalne (tzw. umowy śmieciowe).

    W starszych pokoleniach natomiast ciągle panuje peerelowskie przekonanie, że za zabezpieczenie emerytalne odpowiada państwo i państwo nie da umrzeć z głodu. Nie trzeba się zatem zawczasu kłopotać o to, co nas może czekać na starość.
     
    Średnia emerytura liczona według nowych zasad już teraz, a nie za 20, 30 lat jest niższa o 1200 zł brutto od wysokości świadczeń sprzed reformy2. A jej dalsze obniżanie będzie konieczne ze względów demograficznych. Może się zatem okazać, że obowiązkowe składki odprowadzane na emeryturę z pensji nie będą w stanie w okresie starości zagwarantować godnego życia. Co zatem zrobić, by przechylić szalę na korzyść oszczędzających i zacząć myśleć o przyszłości już dziś?
     
    Zamiast konsumpcji
     
    Środki na emeryturę możemy wygospodarować racjonalizując wydatki we wszystkich kategoriach. Taki kierunek wskazują wszyscy uczestnicy Barometru Nordea.
     
    Oszczędzający deklarują, że w pierwszej kolejności mogą zrezygnować z wydatków przeznaczanych na produkty podstawowe (22 proc.), wycieczki krajowe i zagraniczne (22 proc.) oraz wydatki związane z remontem lub wyposażeniem domu/mieszkania (20 proc.). Zaledwie 5 proc. badanych z tej grupy nie musiałoby rezygnować z żadnych aktualnych wydatków, aby zwiększyć kwotę dodatkowych oszczędności.
     
    W porównaniu do osób oszczędzających, prawie dwukrotnie więcej nieoszczędzających (47 proc.) twierdzi, że musiałoby zrezygnować z części wydatków na potrzeby podstawowe takie jak jedzenie, ubrania czy leki. W dalszej kolejności - poza ograniczaniem kosztów związanych z wakacjami (23 proc.) - respondenci wskazują cięcie wydatków dotyczących zakupu nowego sprzętu wyposażenia gospodarstwa domowego lub sportowego, wydatków na kulturę (17 proc. wskazań).
     
    Nie takie oszczędzanie straszne
     
    Według sierpniowych danych GUS, przeciętne miesięczne wynagrodzenie w drugim kwartale 2014 roku wyniosło 3 739,97 zł. W stosunku do analogicznego kwartału ubiegłego roku przeciętna pensja wzrosła o 127,46 zł, czyli 3,5 proc. Eksperci przekonują, że najlepiej wyrobić sobie nawyk regularnego oszczędzania niewielkich kwot, z których w dłuższej perspektywie zgromadzimy znaczący kapitał. Jak uczy doświadczenie bardziej rozwiniętych krajów - z myślą o zabezpieczeniu przyszłości, każdy powinien przeznaczyć na starość minimum 10 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Jednak możemy zaczynać oszczędzać nawet od kilkudziesięciu złotych miesięcznie, dzięki czemu nie obciążymy mocno domowego budżetu.
     
    - W Polsce nie mamy jeszcze w pełni wykształconych nawyków dotyczących zarządzania swoimi pieniędzmi. Dopiero uczymy się, jak systematycznie gromadzić pieniądze -podkreśla Artur Maliszewski. - Potocznie uważa się, że nie stać nas na regularne oszczędzanie, bo nie zarabiamy odpowiednio dużo, jak np. Skandynawowie. Nie bierzemy pod uwagę faktu, że swój aktualny status majątkowy zawdzięczają oni regularnemu oszczędzaniu od pokoleń - młodzi Skandynawowie nauczyli się jak budować kapitał od swoich rodziców i dziadków. Dlatego też przed naszą branżą stoi zadanie zmotywowania Polaków, szczególnie młodych, do odpowiedzialnych zachowań w zakresie gospodarowania swoimi pieniędzmi. Nie tylko doraźnie, ale także z myślą o przyszłości. Tym bardziej, że oszczędzanie nie wymaga wiele wysiłku. Na rynku jest wiele nieskomplikowanych narzędzi uławiających pomnażanie kapitału z myślą o emeryturze, takich jak np. IKE (Indywidualne Konto Emerytalne) czy IKZE (Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego) -dodaje Artur Maliszewski.
     
    Z Barometru Nordea wynika też, że ci, którzy już oszczędzają, deklarują otwartość na zwiększenie comiesięcznej kwoty przeznaczanej na emeryturę. Większość z nich jest skłonna odkładać dodatkowo od 51 do 200 zł. Dla 1/3 badanych dodatkowe oszczędności na emeryturę mogłyby stanowić do 5 proc. miesięcznych dochodów.
     
    - Ponad połowa, czyli 56 proc. nieoszczędzających deklaruje, że wszystkie pieniądze przeznacza na bieżące potrzeby. Można przypuszczać, że pozostałe 44 proc. mogłoby, przy racjonalnym zaplanowaniu domowego budżetu, wygospodarować niewielkie kwoty na zabezpieczenie przyszłej emerytury. Tym bardziej, że co trzecia badana osoba stwierdza, że mogłaby odkładać na emeryturę nieduże kwoty, jeśli lepiej zarządzałaby bieżącymi wydatkami - zaznacza Artur Maliszewski, prezes Nordea PTE.
     
    Aż 65 proc. nieoszczędzających twierdzi, że mogłoby gromadzić dodatkowe środki na emeryturę - średnio ok. 196 zł miesięcznie. Najwięcej (33 proc. z tej grupy) podaje kwoty od 51 do 200 zł miesięcznie. Polacy, dbający o dodatkowe świadczenie na emeryturze we własnym zakresie, przeznaczają na ten cel podobne kwoty, bo nie więcej niż 200 zł miesięcznie.
     
    Oszczędzanie na emeryturę nie musi boleć. Wystarczy, że podejdziemy do tego rozsądnie - każdy według własnych możliwości. Najważniejsze, by już dziś zacząć myśleć o swojej przyszłości.
     
    O badaniu "Barometr Nordea"
    "Barometr Nordea" to cykliczne badanie opinii społecznej, którego celem jest weryfikacja wiedzy i poznanie potrzeb informacyjnych Polaków w zakresie funkcjonowania systemu emerytalnego (II i III filaru). Badanie "Zachowania finansowe Polaków dotyczące oszczędzania na emeryturę" zostało zrealizowane przez TNS Polska na zlecenie Nordea PTE S.A. w ramach badania Omnibus. Badanie Omnibus jest realizowane techniką CAPI, w trakcie wywiadu osobistego (face-to-face), w domach respondentów. Badanie przeprowadzano w dniach 06-11 czerwca 2014 r. na reprezentatywnej próbie Polaków. Wielkość próby obejmuje 1000 osób w wieku 15+.

    Nordea PTE

    Tagi: Nordea PTE, IKZE, ike